poniedziałek, 26 marca 2012

Seans XXXIV "Trudna czterdziestka"

Witajcie, słuchacze i czytacze.
Dziś ruszamy w dalszy ciąg naszej podróży w czasie i lecimy w lata czterdzieste ubiegłego wieku. Nie były one bardzo szczęśliwym okresem, zwłaszcza w Europie, gdzie do połowy tej dekady trwała Druga Wojna Światowa. Kiedy w końcu nastąpiło zwycięstwo wojsk sprzymierzonych i klęska faszystów, okazało się, że to wcale nie koniec. Wojna trwała jeszcze aż do momentu, kiedy zakończyło ją definitywnie zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki. W Europie nastąpił podział na część demokratyczną i komunistyczną, a potem zaczęła się zimna wojna, której symbolem stało się postawienie w czasie jednej nocy muru, który podzielił Berlin na wschodni i zachodni. Checkpoint Charlie Museum w Berlinie pokazuje doskonale ten kawałek historii, gdybyście kiedyś mieli okazję zobaczyć. Żeby jednak nie wszystko i samo złe: był plan Marshalla, który postawił na nogi Zachodnią Europę, a w medycynie zaczęły królować antybiotyki pomagając leczyć zakażenia. Inna rzecz, że teraz ich nadużywamy… ;) Czas na pierwszą piosenkę. Z filmu "Sun Valley Serenade" (1941), gra orkiestra Glenna Millera.


Najbardziej znani ludzie tych czasów to przede wszystkim politycy i przywódcy, zarówno wojskowi jak i nie. Miałam na początku napisać „najwięksi”, ale zdałam sobie sprawę, że w przypadku wielu z nich nie byłoby to dobre określenie. Najbardziej znani, czyli ci, którzy wpisali się w historię świata. Przedstawiać ich właściwie nie potrzeba, wymienię ich tylko. Mahatma Gandhi , Stefan Wyszyński , Matka Teresa z Kalkuty , Czang Kaj-szek , Winston Churchill , Franklin Delano Roosevelt , Harry S. Truman, Władysław Sikorski , Władysław Anders, Tadeusz Bór-Komorowski, Stanisław Maczek, Edward Osóbka-Morawski , Papież Pius XII, Bolesław Bierut, cesarz Hirohito, Benito Mussolini, Józef Stalin,  Adolf Hitler.  W latach czterdziestych swoją karierę kontynuował Duke Ellington nagrywając miedzy innymi takie wspaniałości jak „I'm Beginning to See the Light” (1944), „C Jam Blues” (1942),  I Got It Bed” (1941), Cotton Tail (1940),  Don't Get Around Much Anymore” (1940) czy „It don't mean a thing” (1943). I tego ostatniego posłuchamy.


To może skoro byli już ci znani politycy i przywódcy, to teraz najbardziej znani aktorzy tych czasów, jako że kino nadal się rozwijało, mimo wojny. Aktorki takie jak Lauren Bacall, Ingrid Bergman, Bette Davis oraz Katharine Hepburn podbijały serca tłumów. Z kolei serca płci pięknej zawojowali tacy aktorzy jak Humphrey Bogart, James Cagney, Clark Gable,  Cary Grant, Bob Hope, John Wayne, James Stewart, Buster Keaton czy Spencer Tracy. Orson Welles reżyserował filmy i tworzył scenariusze. Nadal dobrze się miała komedia dzięki takim osobom jak Abbott i Costello, Charlie Chaplin czy Bracia Marx. Jeden z nich, Chico, zagra teraz dla nas na pianinie. Film „Go West” z 1940 roku.


Śpiewającą aktorką, której kariera rozwijała się w latach czterdziestych, jest Judy Garland. Poprzednie lata to „kariera dziecięca”, ale w „Dla mnie i mojej dziewczyny”, gdzie wystąpiła z Genem Kelly, jej imię i nazwisko znalazło się przed tytułem filmu. Tak oto zerwała z wizerunkiem nastoletniej gwiazdki, osiągając status dorosłej gwiazdy. W wieku dwudziestu jeden lat poddano ją "terapii upiększającej", jednak ona nigdy nie była pewna swojego wyglądu i nigdy nie uciekła od swojego pierwotnego wizerunku "dziewczyny z sąsiedztwa”. Tę niepewność wzmógł dodatkowo rozpad małżeństwa i rozwód w 1944 roku. Jednym z jej najbardziej udanych filmów dla MGM było Spotkamy się w St. Louis, w którym wykonała trzy standardy: The Trolley Song, The Boy Next Door oraz Have Yourself a Merry Little Christmas. Podczas pracy nad tym filmem nawiązała romans z reżyserem Vincentem Minelli. Pobrali się 15 czerwca 1945 roku, a 12 marca 1946 roku Garland urodziła ich córkę, Lizę Minnelli. Grała w kolejnych filmach aż do kwietnia 1947, kiedy to doznała załamania nerwowego i ledwie dokończyła zdjęcia do filmu „Pirat”.


Pora na pana. Harry Lillis "Bing" Crosby to jeden z najpopularniejszych wokalistów i aktorów amerykańskich XX wieku. Jego kariera rozpoczęła się w 1926 roku. Podczas studiów na Gonzaga University ćwiczył grę na perkusji, dzięki czemu został zaangażowany do orkiestry Musicaladers pod dyrekcją Ala Rinkera, z którą w 1926 wystąpił w Metropolitan Theatre w Los Angeles. Został wtedy zauważony przez Paula Whitemana, dzięki czemu 6 grudnia 1926 zadebiutował w Tivoli w Chicago. Od 1930 roku zaczął występować w filmach, a za rolę w Idąc moją drogą z 1944 Leo McCareya, otrzymał Oscara dla najlepszego aktora. Crosby uważany jest za główne źródło inspiracji innych, legendarnych już postaci muzycznego i aktorskiego świata. Nagrał jedną z najbardziej popularnych i znanych piosenek pop kultury anglosaskiej "White Christmas", która pochodzi z filmu „Gospoda świąteczna”. Jego kariera trwała aż do jego niespodziewanej śmierci w 1977 roku, kiedy to zmarł na atak serca grając w swoją ulubioną grę – golfa. U nas w duecie z Bobem Hope w piosence „Road to Morroco” z filmu o tym samym tytule, jednego z serii „Road to…”, których nakręcono siedem, a plany na ósmą pokrzyżowała śmierć Crosby’ego.


Bing Crosby wywołuje to tablicy (do mikrofonu) piosenkarza, który właśnie w latach 40-tych rozpoczął karierę. Frank Sinatra postanowił zostać piosenkarzem, gdy usłyszał w radiu Binga Crosby'ego. Karierę rozpoczynał śpiewając w małych lokalach w New Jersey. W 1940 roku Sinatra przyłączył się do zespołu Tommy'ego Dorseya, w którym stał się znanym wokalistą. Zdobył popularność również wśród młodzieży, stając się pierwszym idolem nastolatków. Dzięki niemu muzyka popularna, przedtem słuchana głównie przez dorosłych, zwiększyła grono swoich odbiorców o nowe pokolenie. Później rozpoczął karierę solową, nagrywając dla Columbia Records. Sinatra kontynuował swoją karierę muzyczną aż do lat 90 (zmarł o 10:50, 14 maja 1998 roku ), więc jeszcze nie raz będę wracać do jego twórczości w naszym wehikule czasu.  W latach 40tych wydał płyty „The voice of Frank Sinatra”, „Songs by Sinatra”, „Chrismas songs by Sinatra” i „Frankly sentimental”, jest więc czego słuchać.


A co w modzie? W trakcie wojny zaradne elegantki przechowywały stare ubrania, zasłony, poszewki i przerabiały je zgodnie z potrzebami. Modne patriotki malowały nogi i kreśliły kredką do oczu linię imitującą szew na łydce, ponieważ cały jedwab zamiast na pończochy szedł na produkcję spadochronów. Przekonano się wtedy również do skarpetek. Jedno trzeba przyznać ówczesnym krawcowym, nawet jeśli wynikało to z konieczności – w latach 40. za sprawę najwyższej wagi uważano solidne wykonanie. By łatwiej odnaleźć się w nowych rolach, kobiety zaczęły nosić na co dzień wygodne stroje o charakterze sportowym. Modne stały się koszulki i jeansy, do których chętnie zakładano buty na korku (w ten sposób oszczędzano na skórze). Szyk tego okresu to proste kolorowe inspirowane folkiem sukienki, a na wieczór – kreacje bez ramiączek. Temat mody jeszcze powróci, a my nadal słuchamy wielkiego Franka.


Po 45 roku kobiety zapragnęły zerwać z wojennym ascetyzmem i kompletnie zmienić swój wizerunek. Wykorzystał to młody projektant Christian Dior, który w 1947 roku przedstawił swoją pierwszą kolekcję w stylu New Look. Styl ten stanowił całkowite zaprzeczenie mody początku lat 40. Zdolny kreator wydłużył spódnice, usztywnił je płótnem (na tego typu kreację było potrzeba bardzo dużo materiału, co z uwagi na wieczne braki wydawało się wtedy istnym szaleństwem); powrócił również do talii osy podkreślonej gorsetem. W latach 40. oficjalnie podzielono modę na haute couture, tzw. wysokie krawiectwo, i pret-a-porter, czyli ubrania seryjne produkowane na większą skalę.


Lata 40-ste miały kilka stylowych i atrakcyjnych fryzur, które wymagały starannego przygotowania. Kobiety nosiły głównie miękkie loki. Często te fryzury były gładsze na górze tak, żeby kobieta mogła nosić kapelusz. Z czasem jednak podniesiono i górę. Jedną z popularnych fryzur lat 40. był kok. Polegał on na związaniu włosów w węzeł u podstawy szyi z tyłu. Żeby wybrać fryzurę lat 40-tych trzeba mieć kilka rzeczy na uwadze. Przede wszystkim fryzura musi pasować do osobowości i  kształtu twarzy. To może krótka instrukcja?
* Odgarnij włosy do tyłu.
* Włosy z przodu zaczesz do góry i do tyłu.
* Podziel je na trzy części.
* Zrób warkocz i dla utrwalenia podepnij go spinkami.
* Wysusz włosy i wyjmij spinki.
* Rozczesz włosy palcami i gotowa fryzura.


Teraz zajrzyjmy do Polski. Ciężkie to były czasy. Kiedy w maju 1945 roku zakończyła się II wojna światowa Polska była krajem teoretycznie wolnym, z ustalonymi w większości choć zmienionymi granicami, z obietnicą reform. Teoretycznie wszystko było ustawione tak, że kraj nasz powinien pięknie rozwijać i to zarówno gospodarczo, jak i społecznie. Teoretycznie. Wiadomo bowiem, że założenia socjalizmu, komunizmu i stalinizmu stanęły wkrótce Polakom w gardle. Na razie jednak cały naród odbudowywał swoją stolicę, wyrabialiśmy 300% normy , media zdominowane przez działaczy reżimowych nie pokazywały rzeczywistości, a raczej pokazywały rzeczywistość alternatywną, jeszcze do kraju nie wrócili zesłani do łagrów, a wywózka nowych jeszcze się nie zaczęła. Zresztą, jak komuś było źle, to zawsze mógł sobie przypomnieć, że parę lat wcześniej była wojna i było nieporównywalnie gorzej. Hitem filmowym tamtych czasów były “Zakazane piosenki”, film Leonarda Buczkowskiego z 1946 roku z takimi wspaniałymi aktorami jak Hanka Bielicka, Edward Dziewoński, Danuta Szaflarska, Jerzy Duszyński. Akcja filmu rozgrywa się od września 1939 aż do wyzwolenia Warszawy w 1945. Muzyk Roman Tokarski opowiada historię okupacji i przeżycia z tego okresu młodemu żołnierzowi polskiemu, repatriantowi z Anglii. Roman zorganizował uliczną orkiestrę. Wraz z siostrą i kolegami byli także członkami organizacji podziemnej: przewozili broń i nielegalne wydawnictwa, brali udział w akcjach dywersyjnych i bojowych, walczyli w powstaniu warszawskim i partyzantce. Głównym "bohaterem" filmu są patriotyczne piosenki, które pomagały Polakom przetrwać okupacyjną codzienność.


Po wojnie nadal trwała kariera Mieczysława Fogga. Lata okupacji niemieckiej spędził w Warszawie. Występował (za zgodą władz Podziemnej Polski) w kawiarniach dostępnych polskiej publiczności, m.in. w Cafe Bodo i Swann, U Aktorek i Lucyna. Brał udział w powstaniu warszawskim jako żołnierz AK jako starszy strzelec I Batalionu Szturmowego Odwet. Jego zadaniem było też podtrzymywanie na duchu powstańców i mieszkańców Warszawy – śpiewał w szpitalach, na barykadach i w schronach. Za udział w powstaniu otrzymał wysokie odznaczenie – Krzyż Zasługi z Mieczami (jego powstańcza opaska znajduje się w Muzeum Powstania Warszawskiego). Po wojnie w latach 1945–1946 prowadził przy ul. Marszałkowskiej 119 własną kawiarnię artystyczną Cafe Fogg.  Od 1946 występował w programach estradowych i z własnymi recitalami, w których towarzyszyły mu m.in. żeńskie zespoły. W latach 1946–1951 kierował wytwórnią płyt gramofonowych Fogg Record, obie firmy zostały jednak znacjonalizowane i wkrótce zakończyły działalność.


I to już wszystko na temat tych czasów. Mimo że były takie ciężkie i  połowa dekady wypełniona była wojną, to jednak było w nich parę pozytywnych elementów jak się okazuje. Na zakończenie jeszcze raz niech zaśpiewa Mieczysław Fogg. Będzie to chyba odpowiednia piosenka kończąca.


niedziela, 18 marca 2012

Seans XXXIII „Trójkowe przeboje”

Witajcie słuchacze i czytacze.
Jako wielki fan Programu Trzeciego Polskiego Radia, Marka Niedźwieckiego oraz Listy Przebojów Programu Trzeciego nie mogłabym postąpić inaczej jak w trzydziestym trzecim wydaniu mojej audycji zaprezentować nagrania z tegoż właśnie programu, posługując się Trójkowym Topem Wszech Czasów. Jednak, ponieważ Trójkowy Top ma 100 pozycji, a ja zwyczajowo prezentuję 12 piosenek – nie obejdzie się bez cięcia. Mało? Tak, wiem. Ale cóż zrobić. Tylko podać link. ;)
Całość można zobaczyć i posłuchać  tutaj.
A teraz już zapraszam do słuchania.

Miejsce 12 : Czesław Niemen DZIWNY JEST TEN ŚWIAT



Miejsce 11 : John Lennon IMAGINE



Miejsce 10 : Nirvana SMELLS LIKE TEEN SPIRIT



Miejsce 9 : Metallica NOTHING ELSE MATTERS



Miejsce 8 : The Doors RIDERS ON THE STORM



Miejsce 7 : Queen BOHEMIAN RHAPSODY



Miejsce 6 : King Crimson EPITAPH



Miejsce 5 : Archive AGAIN



Miejsce 4 : Deep Purple CHILD IN TIME



Miejsce 3 : Pink Floyd WISH YOU WERE HERE



Miejsce 2 : Dire Straits BROTHERS IN ARMS



Miejsce 1 : Led Zeppelin STAIRWAY TO HEAVEN


sobota, 10 marca 2012

Seans XXXII „Bo wszyscy lubimy kreskówki”

Witajcie słuchacze i czytacze.
Prawda, że mam rację z tym tytułem? Wszyscy lubią kreskówki. J Najlepszy dowód, jak wiele video clipów do piosenek zostało zrealizowanych w tej konwencji.
Za dużo dziś nie będę mówić, bo trzeba patrzeć, patrzeć, patrzeć… i słuchać J
No to para buch, koła w ruch.


Można też zrobić kreskówkę na ludziach…


Można zaplątać fragmenty filmu z kreskówkowymi obrazkami...


... albo dodać kreskówkowy wstęp z genialnym tematem muzycznym do filmu wcale nie kreskówkowego. J


Jeszcze ciekawiej robi się, kiedy dwa światy – kreskówka i świat realny zaczynają się mieszać...


... kiedy bohater z kreskówki trafia do realnego świata …


... albo odwrotnie…


Są też piosenki, do których tworzy się specjalne animacje.


I nie tylko po prostu animacje, ale animacje opowiadające całe historie.


Są też całe filmy animowane z piosenkami.


Jeśli cały film nie jest animowany, to można zrobić mu animacje, które go wzbogacą.


Na koniec zostawiłam dzieło sztuki. Pod każdym względem.

piątek, 2 marca 2012

Seans XXXI „Muzyka smutku”

Witajcie słuchacze i czytacze.
Są takie momenty w życiu każdego, że jest mu z jakiegoś powodu smutno. Ponieważ ja mam właśnie taki moment, postanowiłam zrobić audycję smutnych piosenek. Wszak nie od dziś wiadomo, że nic tak nie poprawia nastroju jak porządne wypłakanie się przy dobrej smutnej muzyce.
Chusteczka pierwsza
It may come as some surprise
but I miss you
I could see through all of your lies
but still I miss you


Chusteczka druga
Bezradność zniosła Cię na drugi plan
Czekanie sprawia, że gorzknieje cala słodycz w nas
Ogromny zgrzyt znieczula nas na szept
Tak trudno znaleźć drogę w ciepły sen
Słowa zlewają się w fałszywy ton
Gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedna stronę stąd


Chusteczka trzecia
Help, I have done it again
I have been here many times before
Hurt myself again today
And the worst part there's no-one else to blame


Chusteczka czwarta
It's four miles to my lonely room
Where I will hide my face,
And about half a mile to the downtown bar
That I ran from in disgrace.

Lord, how long have I got to keep on running,
Seven hours, seven days or seven years?
All I know is, since you've been gone
I feel like I'm drowning in a river,
Drowning in a river of tears.


Chusteczka piąta
Give me a whisper
And give me a sigh
Give me a kiss before you
Tell me goodbye
Don't you take it so hard now
And please don't take it so bad
I'll still be thinkin' of you
And the times we had...


Chusteczka szósta
Powietrze przybiera kształt rzeczy dowolnych
Ja wciąż taka sama w gestach mimowolnych
Żyjemy obok siebie spokojnie do chwili
Gdy gniew rozsadza formy, a treść eksploduje

Kto powstrzymać może powietrze i wodę
Kto Ziemi rozkaże cofnąć rozżarzoną lawę
Kto stanie na drodze mego zniechęcenia
Do form coraz ciaśniejszych i ich przeznaczenia


Chusteczka siódma
Hey you, out there on your own
Sitting naked by the phone
Would you touch me?
Hey you, with you ear against the wall
Waiting for someone to call out
Would you touch me?
Hey you, would you help me to carry the stone?
Open your heart, I'm coming home.

But it was only fantasy.
The wall was too high,
As you can see.
No matter how he tried,
He could not break free.
And the worms ate into his brain.


Chusteczka ósma
Empty spaces - what are we living for?
Abandoned places - I guess we know the score
On and on...
Does anybody know what we are looking for ?

Another hero, another mindless crime
Behind the curtain in the pantomime
Hold the line!
Does anybody want to take it anymore?


Chusteczka dziewiąta
'got to walk out of here
I can't take anymore
going to stand on that bridge
keep my eyes down below
whatever may come
and whatever may go
that river's flowing


Chusteczka dziesiąta
Pytasz wciąż co tam u mnie czy coś
Czy zmieniło się tu, chyba nie
Znowu dziś chciałem odmienić świat
Ale z tego i tak nie wyszło nic

Smutna twarz, czy to już jestem ja
Czy to ten kogo ty tylko znasz
Ja i tak przecież nie zmienię się
Choćbym nie wiem naprawdę jak chciał


Chusteczka jedenasta
Jesus, Jesus help me
I'm alone in this world
And a fucked up world it is, too
Tell me, tell me the story
The one about eternity
And the way it's all gonna be

Jesus, I'm waiting here, boss
I know you're looking out for us
But maybe your hands aren't free
Your Father, He made the world in seven
He's in charge of heaven
Will you put a word in for me?


Chusteczka dwunasta
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
Everybody cries and everybody hurts sometimes

Sometimes everything is wrong
Now it's time to sing along
When your day is night alone,
If you feel like letting go,
When you think you've had too much of this life,
Well, hang on


czwartek, 23 lutego 2012

Seans XXX „Ciąg dalszy nastąpił”

Witajcie, słuchacze i czytacze.
Pisałam już o losach Rogera Watersa po rozpadzie Pink Floyd, postanowiłam też napisać o pozostałych członkach zespołu, razem oraz solowo.
Po albumie The Final Cut, ostatnim wspólnym, który i tak był już pasmem udręki wspólnej pracy dla Davida Gilmoura, w którym Richard Wright już właściwie nie uczestniczył i przy którym Nick Mason zaczął tracić zainteresowanie muzyką, nastąpiło oficjalne zakończenie działalności zespołu w dawnym składzie. Trzy lata później David Gilmour, Nick Mason i wyzwalający się z nałogu Richard Wright spotkali się w studio, by rozpocząć pracę nad nowym albumem – pod nazwą Pink Floyd. Waters próbował powstrzymać ten projekt, dochodząc sprawiedliwości na drodze prawnej. Domagał się wyłączności do używania znaku Pink Floyd™, ale sąd oddalił jego roszczenia. Napięcie miedzy czterema panami sięgnęło apogeum i minęły całe lata, zanim znów byli w stanie ze sobą rozmawiać.
„A Momentary Lapse of Reason” („Chwilowy zanik zdrowego rozsądku”) nagrany został w pierwszej połowie 1987 roku, a wydany 7 (w Wielkiej Brytanii) i 8 września (w Stanach Zjednoczonych). Początkowo miał zostać nazwany "Of Promises Broken", "Signs of Life" lub "Delusions of Maturity". Swój ostateczny tytuł płyta otrzymała niemal w ostatniej chwili, jest to fragment utworu "One Slip". Teksty i muzyka tego albumu podejmują wątki dotychczasowej twórczości Pink Floyd. Grupa wraca do wcześniejszego brzmienia, sprzed okresu dominacji Watersa. Niektórych fanów płyta rozczarowała - zabrakło na niej głębokich tekstów Watersa, inni znów twierdzili, że wreszcie muzyka została oczyszczona z problemów przytłaczająco wszechobecnych w tekstach Watersa. Część fanów traktuje ją jako solową płytę Gilmoura, ponieważ wkład innych muzyków był nieporównanie mniejszy - Mason niewiele gra, a Wright jest tylko muzykiem sesyjnym. Jedno jest pewne – cała trójka uczyła się znów latać.


Po wydaniu płyty muzycy ruszyli w trasę koncertową, z której w 1988 roku wydano  koncertowy album „Delicate Sound of Thunder”a także film pod tym samym tytułem. Utwory znajdujące się na tym albumie zostały zarejestrowane w sierpniu 1988 roku, w Nowym Jorku. Podczas tej trasy Richard Wright oficjalnie powrócił do zespołu jako jego pełnoprawny członek. Album składa się z dwu płyt, na których znajduje się materiał z „Momentary Lapse of Reason” oraz utwory z poprzednich płyt, tworzonych jeszcze z Watersem. Okładka też w dobrym floydowskim stylu – człowiek ubrany w strój z żarówek. Zapraszam na chwilę na koncert.


W 1992 roku ukazało się „Shine On” - specjalne wydanie zawierające siedem klasycznych albumów Pink Floyd oraz dodatkową, niedostępną poza "Shine On" płytę - "The Early Singles" -  dziesięć pierwszych singli zespołu. Oprócz płyt w albumie znajdują się również pocztówki przedstawiające okładki poszczególnych albumów oraz 112-stronnicowa książeczka zawierająca niepublikowane zdjęcia zespołu, streszczoną historię zespołu, wywiady z muzykami, opinie oraz szczegółowe informacje o zawartych w zestawie płytach oraz teksty wszystkich utworów. Albumy zawarte na "Shine On" to "A Saucerful of Secrets", "Meddle",  "Dark Side of the Moon",  "Wish You Were Here", "Animals", "The Wall", "A Momentary Lapse of Reason" oraz "The Early Singles".  To jeszcze jeden utwór nowych Floydów – na dziewięć minut i trzydzieści osiem sekund zanurzmy się w smutku…


W 1994 roku nastąpiło, moim zdaniem, najważniejsze wydarzenie w karierze zespołu pozbawionego Rogera Watersa. Nagrywany w wielu studiach nagraniowych, między innymi w prywatnym studiu Davida Gilmoura na barce Astoria, album „The Division Bell” może śmiało konkurować z arcydziełami stworzonymi przez cała czwórkę. Wyszedł 30 marca w Wielkiej Brytanii, 5 kwietnia w USA, zdobył status złotej, platynowej, podwójnej platynowej (1994 r.) i potrójnie platynowej płyty (1999 r.) a utwór "Marooned" był nominowany do nagrody Grammy w kategorii najlepszy utwór instrumentalny – z czym się w pełni zgadzam. Tematem przewodnim płyty jest komunikacja i kontakty międzyludzkie. Na „The Division Bell” realizowano pomysły całego zespołu, a Richard Wright skomponował pierwszy od dłuższego czasu utwór – "Wearing the Inside Out", w którym zaśpiewał główną partię wokalną. Większość utworów charakteryzuje się powolnym tempem, nakładającymi się na siebie pasażami instrumentów klawiszowych i długimi solówkami gitarowymi z częstym wykorzystaniem pogłosu. Tytuł albumu wymyślił pisarz Douglas Adams. W zamian za to Pink Floyd przekazało 5 tysięcy funtów na organizację charytatywną wskazaną przez pisarza - Environmental Investigation Agency. Division Bell to dzwon wzywający do głosowania w Izbie Gmin. Jest symbolem zbliżającej się dorosłości. Szkoda, że, jak się później okazało, był to ostatni album Pink Floyd… Ciekawostki? W utworze "Keep Talking" można usłyszeć głos brytyjskiego fizyka Stephena Hawkinga, a w "High Hopes" telefoniczny dialog pasierba Gilmoura, Charliego i managera Pink Floyd – Steve'a O'Rourke'a. Znany dyrygent Michael Kamen zajął się aranżacjami orkiestrowymi na płycie. Albumu  doskonale słucha się w całości, jest dobry na każdy nastrój, nie ma na nim utworu, który by mi się nie podobał, choć mam wśród wszystkich tych perełek też swoje diamenty: "Cluster One", "Marooned", "Coming Back to Life", "Keep Talking" i oczywiście "High Hopes". To może fantastyczny instrumentalny „Marooned”.


Po wydaniu albumu zespół wyruszył w bardzo udaną trasę koncertową, której efektem jest koncertowy album „Pulse”  wydany rok później. Nazwę płyty pisano na wiele różnych sposobów : P•U•L•S•E, P*U*L*S*E, P.U.L.S.E lub Pulse. Album miał bardzo ciekawa okładkę, w którą wmontowano … pulsującą diodę. 24 utwory obejmowały całą dotychczasową twórczość zespołu. Oprócz Gilmoura, Masona i Wrighta w nagraniach brali udział Jon Carin, Guy Pratt, Gary Wallis, Tim Renwick, Dick Parry, Bob Ezrin, Michael Kamen a w chórkach śpiewały Sam Brown, Claudia Fontain i Durga McBroom. Czas na „High Hopes”.
Beyond the horizon of the place we lived when we were young
In a world of magnets and miracles
our thoughts strayed constantly and without boundary
The ringing of the division bell had begin


Na trzydziestolecie zespołu, w 1997 roku, ukazała się limitowana edycja kompilacyjnego albumu „1967 Singles Sampler”. Zawiera pierwsze trzy single zespołu (razem ze stronami „b”), które były w większości napisane przez byłego lidera zespołu - Syda Barretta. Natomiast w roku 2000 zespół wydał „Is There Anybody out There? The Wall Live Pink Floyd 1980-81”. Jest on zapisem wykonania albumu The Wall na żywo i składa się z utworów z koncertów wykonywanych w latach 1980-81 plus dwa dodatkowe: "What Shall We Do Now?" oraz "The Last Few Bricks". Grafika na okładce przedstawia maski przypominające twarze czterech głównych członków Pink Floyd z tamtych czasów. "What Shall We Do Now?" miało znaleźć się na oryginalnym albumie, jednak w ostatniej chwili zostało z niego usunięte. "The Last Few Bricks" miał być pomostem łączącym utwory i odgrywano go na scenie, by pozwolić osobom tworzącym mur na ustawienie odpowiedniej ilości cegieł do odśpiewania "Goodbye Cruel World”. Wydanie tego dwupłytowego albumu spotkało się z umiarkowaną krytyką, zarzucano mu zbyt "sztywną" strukturę jak na album. Zapraszam do Paramount Studios w Los Angeles, California, na próbę zespołu. Jest styczeń 1980.


5 listopada 2001 ukazał się kolejny album grupy: „Echoes: The Best of Pink Floyd”. Kompilacja zawiera utwory z okresu całego działania Pink Floyd, od pierwszego singla "Arnold Layne" wydanego w 1967, aż do "High Hopes" z roku 1994. Pomiędzy każdą z 26 ścieżek zawartych na albumie stworzono efekt płynnego przejścia, dzięki czemu podczas odtwarzania nie słychać żadnych przerw w muzyce (pomijając konieczność zmiany płyty po trzynastu ścieżkach). W ten sposób odtworzyć chciano specyficzny dla zespołu sposób nagrywania płyt studyjnych. Ciekawa jest też kolejność utworów - nie zachowano żadnej chronologii. Każda ze ścieżek została zremasterowana specjalnie na potrzeby kompilacji. To pierwszy album wydany na CD zawierający utwór "When the Tigers Broke Free", pojawiający się wcześniej w filmowej wersji "The Wall". Okładka albumu to kolaż składający się z symboli dobrze znanych fanom Pink Floyd: kierowca, biznesmen, welon z "Wish You Were Here", świnia i krowa z "Animals", miniatury głów "The Division Bell", samolot jako nawiązanie do "Learning to Fly", zdjęcie ucha pod wodą z "Meddle", pryzmat z "Dark Side of the Moon". Album ten krytykowany był przez zagorzałych fanów Pink Floyd z uwagi na brak materiału z niektórych albumów, skrócone wersje niektórych piosenek i brak nowych nagrań. Można odnieść wrażenie, że album powstał dla nowych fanów, czy przypadkowych słuchaczy. A my posłuchamy sobie z niego utworu „Keep talking”.


Ostatnim albumem, a właściwie zestawem albumów było „Oh, by the Way”  („Tak przy okazji”) - specjalne wydanie zawierające wszystkie studyjne albumy Pink Floyd w opakowaniu tzw. "mini winyl". Oprócz albumów, w zestawie znajduje się specjalny plakat, autorstwa Storma Thorgersona, upamiętniający 40 rocznicę wydania "The Piper at the Gates of Dawn" oraz 40 innych obrazków. Tytuł wydawnictwa pochodzi od słów piosenki „Have a Cigar” - "The band is just fantastic, that is really what I think / Oh by the way, which one's Pink?". „The Piper at the Gates of Dawn” to płyta, na której działał jeszcze Syd Barret, myslę więc, że będzie to dobry moment na posłuchanie utworu, który o nim mówi: „Wish you were here”. Najpiękniejszy utwór Pink Floyd, fantastyczny moment, koncert Live8, Londyn, 2005, Pink Floyd w całym swoim składzie i piekne słowa Rogera, jak dobrze jest znów stać razem na scenie. J


David Gilmour, gitarzysta z 14 miejsca najlepszych gitarzystów wszech czasów, działał też osobno. Wspierał takich artystów jak Grace Jones, Tom Jones, Elton John, B.B. King, Paul McCartney, John Lennon, Sam Brown,  zespoły The Who i Supertramp oraz różnorakie charytatywne Supergrupy. Odkrył i wypromował talent popularnej w latach osiemdziesiątych wokalistki Kate Bush. Nagrał trzy solowe płyty: "David Gilmour" (1978), "About Face" (1984) oraz "On an Island" (2006). Szczególnie ten trzeci album zasługuje na uwagę. "On An Island" został wydany 6 marca 2006, w 60. urodziny twórcy. Autorem orkiestracji do utworów był polski kompozytor Zbigniew Preisner. W nagraniu wziął udział m.in. Richard Wright oraz polski pianista Leszek Możdżer. W utworze "Red Sky At Night" Gilmour po raz pierwszy popisuje się grą na saksofonie. Między marcem a wrześniem 2006 roku odbyło się tournée promujące płytę, w ramach którego 26 sierpnia artysta wystąpił na terenie Stoczni Gdańskiej w towarzystwie 38-osobowej orkiestry Filharmonii Bałtyckiej pod batutą Zbigniewa Preisnera. W koncercie oprócz zespołu Gilmoura (Richard Wright, Phil Manzanera, Guy Pratt, Dick Parry, Jon Carin, Steve Di Stanislao) gościnnie wziął udział również Leszek Możdżer. Koncert był częścią obchodów 26-lecia powstania Solidarności. Posłuchajmy tytułowego utworu z płyty „On an Island”.


Richard Wright na liście 100 najlepszych rockowych klawiszowców wszech czasów Digital Dreamdoor został sklasyfikowany na 5. miejscu. W 1983 roku wraz z Davidem Harrisem utworzył zespół Zee, z którym rok później wydał jedyny album – "Identity". Wydał dwa tematyczne solowe albumy, zawierające nastrojową, malowaną w ciemnych barwach muzykę: „Wet Dream” (1978) i „Broken China” (1996). Zmarł na raka 15 września 2008 r.


Nick Mason, perkusista, współpracował z wieloma muzykami progresywnymi (Robert Wyatt, Gong i Steve Hillage), jazzowymi (Michael Mantler) i punkowymi (The Damned). Był także producentem. Mason wypracował spokojny, melodyjny styl gry na perkusji. Jego hobby to wyścigi samochodowe (kilkukrotnie startował w wyścigach Le Mans) oraz kolekcjonowanie starych samochodów. W swym solowym dorobku ma dwa albumy reprezentujące zbliżone stylistycznie do jazz-rocka brzmienie:  „Nick Mason's Fictitious Sports” (1981) i „Profiles” (1985).


To by było na tyle, niestety. Niestety, bo przez te kilka już seansów udało mi się zaledwie pobieżnie pokazać geniusz zespołu i wszystkich jego członków. Na zakończenie się pobawimy z Emilką. :) Jedna z pierwszych ich piosenek, tak się zaczęło...